Wystarczy zwinąć stary dywan przed remontem, żeby salon nagle zabrzmiał inaczej – kroki niosą się po podłodze, a cała aranżacja robi się dziwnie rozproszona, jakby meblom zabrakło wspólnego mianownika. Nie bez powodu wiele osób uważa, że to właśnie dywan „osadza” wnętrze i spina je w całość. Poza rolą czysto estetyczną – w końcu ma współgrać z meblami i kolorystyką pokoju – chroni podłogę, wycisza pomieszczenie, dokłada warstwę izolacji i po prostu przyjemnie się po nim chodzi. Kłopot w tym, że wybór jest dziś tak szeroki, że łatwo się w nim pogubić. Kilka rzeczy przesądza o tym, czy zakup okaże się trafiony.
Materiał pracuje na siebie każdego dnia
Każde włókno ma swoje mocne strony, więc punktem wyjścia jest pytanie, co w danym salonie liczy się najbardziej. Przeglądając dywany do salonu, łatwo docenić wełnę: to materiał trwały, stworzony do miejsc, w których ruch nie ustaje. Naturalnie odpycha wodę i brud, a elastyczne włókno sprawia, że dywan długo trzyma fason. Organiczny charakter, fakturę i ciepło wnoszą do pokoju także juta, trawa morska, konopie i sizal. Egzemplarz z bawełnianym obszyciem nie strzępi się na brzegach, jest jednak istotne zastrzeżenie: plamy schodzą z tych włókien wyjątkowo opornie, więc lepiej niczego na nie nie rozlewać.
Bawełna to z kolei miękkość, wygoda i przystępna cena. Taki dywan wędruje prosto do pralki, co bardzo ułatwia życie, ale słabo znosi bezpośrednie słońce – kolory blakną, więc dobrze mu z dala od nasłonecznionego okna. Zostają jeszcze włókna syntetyczne, zwykle nylon i poliester. Ciągnie się za nimi opinia gorszej jakości, tymczasem ta kategoria przeszła długą drogę i wiele modeli w dotyku nie różni się niczym od tych z włókien naturalnych.
Rozmiar i kolor rozstrzygają więcej, niż się wydaje
Układ salonu to przy wyborze sprawa kluczowa. Za mały dywan rozbija przestrzeń na przypadkowe fragmenty, za duży psuje proporcje całej aranżacji. Liczy się też rozstawienie mebli, bo dywan musi je „przyjąć”: w idealnym scenariuszu mieści całą sofę albo przynajmniej przednie nóżki cięższych sprzętów, takich jak fotele czy regały.
Kolor działa na podobnej zasadzie – ogląda się go zawsze w kontekście reszty pokoju. Tonacje neutralne są uniwersalne i znoszą sąsiedztwo dowolnych mebli, bo pełnią rolę czystej karty. Ciemne odcienie, od głębokich brązów przez grafit po granat i czerń, dają efekt bardziej dramatyczny, ale w niewielkim pomieszczeniu potęgują wrażenie ciasnoty. Coraz śmielej poczynają sobie za to żywe barwy i odważne wzory – i trudno się dziwić, skoro potrafią realnie poprawić nastrój.
Pielęgnacja zaczyna się przed zakupem
Dywan w salonie pracuje bez przerwy, więc pytanie o wymagania danego materiału pada jeszcze przed zakupem, nie po pierwszej plamie. Wełnę czyści się punktowo wilgotną ściereczką, za to mieszanki z jedwabiem wymagają znacznie więcej uwagi. Gdy coś się rozleje, obowiązuje jedna zasada: płyn zbiera się natychmiast papierowym ręcznikiem, zanim plama utrwali się na stałe. Jest jeszcze jeden prosty rytuał – obrócenie dywanu co sześć miesięcy sprawia, że ściera się i blaknie równomiernie, a nie tylko w najczęściej uczęszczanych miejscach.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, jaki efekt i jaka funkcjonalność są w danym domu priorytetem. Chwila researchu przed zakupem zwraca się z nawiązką – dywan zostaje w salonie na lata.
Materiał Partnera


